Jest zupełnie nowy sposób na chwalenie się naszymi dziećmi: Mówić o tym, jak bardzo nienawidzą śmieciowego jedzenia.

Nie wystarczy już, że opowiadamy o podróżujących drużynach baseballowych lub wspominamy o półfinałach szachów dla przedszkolaków. Ostatnio wydaje się, że wielu z nas szybko opowiada historie o tym, jak nasze dzieci potępiają przetworzoną żywność.

Ja też jestem winna. Moja klatka piersiowa pęcznieje z dumy, kiedy moje dzieci dobrowolnie stosują jakiś fragment wiedzy o żywieniu, którą próbowałam im przekazać. I nie na darmo, ale wkład mojego syna w jego przedszkolną ścianę cytatów to "Cukierki nie są rosnącym jedzeniem".

(Widzicie, jak łatwo jest się tym chwalić? Właśnie to robię).

Ale ta nowa odmiana rodzicielskich przechwałek też mnie trochę martwi. Po pierwsze, dlaczego tak wiele osób boi się przyznać, że ich dzieci mogą lubić smak śmieciowego jedzenia? Złapałem trochę flak za robienie właśnie tego w moim poście "My Kid Likes Junk Food. I to jest w porządku". Moim celem nie było to, że powinniśmy załadować nasze dzieci z chipsów i napojów gazowanych. Raczej o to, że większość dzieci uważa, że serowe ptysie, kupne ciasteczka i piwo korzenne smakują naprawdę dobrze, więc ważne jest, aby znaleźć sposób, aby sobie z tym poradzić. (W moim domu oznacza to okazjonalne podjadanie, kiedy jesteśmy poza domem - ale to nie musi być twoja strategia).

Jeśli mamy wrażenie, że nasze dzieci z radością odrzucą rękaw z pudrowymi pączkami po treningu piłki nożnej lub babeczkę z klasowej imprezy, to czy nie ma mniejszej motywacji, by się złościć i naprawdę coś zmienić?

Wierzę, że nawyki żywieniowe dotyczą środowiska, w którym żyjemy - żejedzenie mniej śmieci to tworzenie zdrowszego otoczenia, a nie ćwiczenie żelaznej woli. Jest mnóstwo dorosłych ludzi, którzy zmagają się ze swoją wagą i jedzeniem, ale są niesamowicie dobrze zorientowani w temacie zdrowia i odżywiania. Po prostu nie sądzę, że dwie trzecie dorosłych Amerykanów ma nadwagę lub jest otyłych, ponieważ nie mają wystarczającej wiedzy lub samokontroli.

Istnieje mnóstwo czynników przyczyniających się do "obesogenic" środowiska. Ale fakt, że hiper-smaczne, wysokokaloryczne jedzenie jest wszędzie jest zdecydowanie głównym. Trudno jest dzieciom i dorosłym być otoczonym przez śmieciowe jedzenie (i ciągłe komunikaty od reklamodawców, aby je jeść) i nie popaść w niezdrowe wzorce.

Jako dietetyk, uczę dzieci o korzyściach płynących z diety opartej na pełnowartościowych produktach. Jeśli stosują ją w swoim życiu, jestem zachwycona. Ale to po prostu nie wystarczy.

Musimy pracować nad zmianą ich środowiska. Oznacza to usunięcie niektórych z wszechobecnych, hiper-smacznych smakołyków po meczach sportowych, spotkaniach harcerskich, szkolnych klubach i w kościele, tak aby umiar w jedzeniu śmieci nie był tak trudnym zadaniem dla rodziców (i dzieci).

Może wtedy dziecko wybierające banana po treningu piłki nożnej nie byłoby aż tak niezwykłe.

A już na pewno nie byłoby się czym chwalić.

Warte uwagi

Miesiąc Żywienia Rozmyślania dietetyka

Happy Nutrition Month! W przypadku, gdy nie słyszałeś, marzec jest Nutrition Month i Zarejestrowani Dietetycy faktycznie dostać cały "Dzień Dietetyka" poświęcony ich zawodu na 20 marca -...

Sekcje portalu