Pyszne i zdrowe tofuburgery są dobrą alternatywą dla kupnych hamburgerów. Ich przygotowanie nie zajmuje wiele czasu. Są świetne jako niecodzienna kolacja. Pomysł na kotleciki z bloga co było na obiad. Trochę pozmieniałam.
Składniki na 4 porcje:
180 g tofu
3 łyżki otrębów
2 łyżki kaszy manny
mała cebula
jajko
łyżeczka majeranku
łyżka sosu sojowego
pieprz do smaku
bułka tarta
olej
Dodatkowo:
4 bułki
4 plasterki sera
4 liście sałaty
pomidor
ogórek
cebula lub prażona cebulka
keczup
majonez
Tofu rozgniatamy widelcem, dodajemy otręby i rozgniatamy wszystko razem. Cebulę kroimy w bardzo drobna kosteczkę. Do tofu dodajemy cebulę, kaszę, jajko, majeranek, sos sojowy i pieprz. Mieszamy. Dzielimy na 4 części. Z każdej formujemy płaski kotlecik, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanej patelni z obu stron aż się zarumieni.
Każdą bułkę kroimy na pół. Na dolnej części bułki kładziemy plasterek sera. Można włożyć ją na chwilkę do mikrofalówki, żeby ser się lekko stopił. Na ser kładziemy sałatę, gorący kotlecik, smarujemy keczupem i majonezem, układamy plasterek pomidora, ogórka i cebulkę. Przykrywamy górną częścią bułki i gotowe
Wszystkie składniki traktujemy blenderem, lub mikserem i można pić. Jeżeli zależy nam by koktajl wyszedł gęsty i bardziej pożywny można dodać łyżkę płatków owsianych.
Wszystkie składniki miksujemy blenderem. Przelewamy do wysokiej szklanki. I gotowe
Koktajl jest nie tylko pyszny, ale też zdrowy. Dobry jako poranna porcja witamin. Jeśli użyjemy zimnego mleka będzie idealny na gorące dni. Znam też wersję z sokiem pomarańczowym zamiast mleka
Tuńczyka osączyć i rozdrobnić widelcem. Jeżeli mamy pod ręką tuńczyka w oleju to można tego oleju użyć zamiast oliwy do sosu. Oliwki kroimy w plasterki, a rzodkiewki i ogórka w półplasterki. Cebulę i ugotowane na twardo jajka kroimy w kostkę. Sałatę rwiemy na drobne kawałki. Mieszamy wszystko razem.
Do sosu dałem 3 łyżki oliwy, 1 łyżkę octu balsamicznego i doprawiłem przepuszczonym przez praskę czosnkiem, oraz solą i pieprzem.
Przed podaniem polewamy sosem.
Sałatka jest bardzo sycąca i bogata w białko. Nadaje się jako oddzielny posiłek.
Od kilku dni za oknem żar. W takie upały nie ma nic lepszego niż domowa mrożona herbata.
Składniki na 1,5l:
herbata
cytryna
łyżeczka goździków
mięta
miód
W dzbanku zaparzamy ulubioną herbatę. Ja użyłem zwykłej czarnej herbaty w saszetkach chociaż najlepiej nadałaby się liściasta. Na półtora litrowy dzbanek dałem 3 saszetki herbaty. Dorzucamy kilka listków świeżej mięty i łyżeczkę goździków. Odstawiamy herbatę by ostygła. Do chłodnej herbaty dodajemy sok z cytryny. Słodzimy do smaku wedle naszego upodobania – ja dałem 2 łyżeczki miodu. Chowamy do lodówki.
Podawać z kostkami lodu.
Ice tea wyszła mi nieco kwaśna, więc doskonale gasiła pragnienie i orzeźwiała w ten upalny dzień.
Imbir obieramy i kroimy w plastry. Przekładamy do dużego dzbanka. Dobrze jest zmiażdżyć imbir by puścił sok. Z umytej cytryny zdrapujemy skórkę i dodajemy do imbiru. Dodajemy sok z cytryny oraz pozostałe składniki (oprócz drożdży) i zalewamy zagotowaną wodą. Mieszamy i zostawiamy pod przykryciem do ostygnięcia.
Do schłodzonej mikstury dodajemy drożdże, mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 24h. Po tym czasie należy płyn przelać przez sitko do plastikowych butelek zostawiając co najmniej 5cm powietrza. Butelki przydałoby się wcześniej wysterylizować, lub przynajmniej umyć. Zakręcone butelki pozostawić do fermentacji w temperaturze pokojowej nie dłużej niż 48h. Jak butelka zrobi się twarda należy schować ją do lodówki.
Piwa nie należy przechowywać dłużej niż sześć dni.
UWAGA: nie należy używać butelek szklanych, ponieważ silna fermentacja może doprowadzić do ich rozsadzenia. Przypominam także, że mimo krótkiego czasu fermentacji piwo zawiera alkohol – niestety w śladowych ilościach
Od dłuższego czasu śledzę blog Fast Food Eaters, który wszystkim szczerze polecam. Autor opisuje i recenzuje gotowe do spożycia produkty dostępny w polskich marketach. Czytając naszła mnie refleksja czy by nie spróbować własnych sił w pisaniu recenzji. Rozejrzałem się co nietypowego mam pod ręką i tak oto powstała moja recenzja piwa Lubuskiego, która pojawiła się na wyżej wymienionym blogu. Zapraszam do czytania.
+ nie za słodkie
+ spodoba się fanom słodowego smaku
+ smakuje do końca
+ krótki termin spożycia świadczy o faktycznym braku chemii i konserwantów
+ niewygórowana cena
- słaba piana
- fani goryczki poczują się zawiedzeni
Zdradzę też, że w przygotowaniu mam przepis na piwo imbirowe Być może ukaże się już jutro.
Test pianki (ang. marshmallow experiment) po raz pierwszy został przeprowadzony w latach 60. przez profesora Walter Mischel z Uniwersytetu Stanfordzkiego. W eksperymencie biorą udział dzieci, które otrzymują smakowitą piankę, którą mogą zjeść od razu, lub poczekać aż prowadzący test wróci i wtedy otrzymają w nagrodę drugą piankę. Dziecko zostaje samo i jest obserwowane z ukrycia borykając się z trudnym wyborem. Muszę przyznać, że wygląda to bardzo zabawnie
Co ciekawe test jest wciąż przeprowadzany, a oto jeden z filmików ze współczesnych badań.
Wyniki testu też są dość ciekawe. Okazuje się, że bardziej cierpliwe dzieci osiągały potem dużo lepsze rezultaty w nauce niż ich bardziej łapczywi rówieśnicy.
Z okazji świąt Wielkanocnych chcielibyśmy życzyć wszystkim odwiedzającym tego bloga radosnych i pogodnych świąt, smacznego jajka, oraz mokrego dyngusa.
Jajka gotujemy na twardo. Każde jajko kroimy na pół i wyciągamy żółtko. Awokado obieramy, wyjmujemy pestkę, miąższ rozgniatamy widelcem. Od razu skrapiamy sokiem z cytryny. Dodajemy żółtka i przeciśnięty przez praskę czosnek. Wszystko razem rozgniatamy na gładką masę. Doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy majonez i dokładnie mieszamy. Farsz nakładamy do połówek jajek. Każdą dekorujemy kawałeczkiem czerwonej papryki. Podajemy od razu.
Rozdrobnione awokado ciemnieje, dlatego nie powinno być długo przechowywane. Możemy przechować farsz do następnego dnia jeśli włożymy do niego pestkę z awokado – wtedy zachowa kolor.